-
Strony
-
Różne inne
Blogroll
Kategorie
Archiwa
- kwiecień 2008 (3)
- marzec 2008 (5)
- luty 2008 (2)
- grudzień 2007 (1)
- listopad 2007 (3)
- październik 2007 (5)
- wrzesień 2007 (17)
- czerwiec 2007 (19)
- maj 2007 (1)
- kwiecień 2007 (9)
Hmm, więc zepsuł mi się aparat. A dokładnie naciąg filmu. Koszt naprawy ok. 150 zł więc jakoś nie bardzo mi się to opłaca, Contaksa kupiłem za 130.
Zepsucie zaowocowało dziwnymi, nałożonymi na siebie klatkami. Po kolei:

Na szczęście powtórzyłem to ujęcie. Po lewej kawałek nieba ze wschodu słońca.

“Wusratka”

Znowu nałożenie nieba na inne zdjęcie. Powstała sztuczna ściana.
Hmm, ten film robiłem gdzieś od początku grudnia do połowy stycznia. W tym czasie zdążył mi się pospsuć aparat (Contax…), resztę filmu dokończyłem nieswoim Nikonem. Będę szukał czegoś co będę mógł dokręcić do mojego ulubionego Pancolara, bo ten obiektyw “ma coś w sobie” i czasem sprawia mi miłe niespodzianki w charakterystyczny sposób rozmywając nieostrości. No, wtedy to była dla mnie niespodzianka. Domyślam się, że albo on tak ma fabrycznie, albo (bardziej prawdopodobne :P ) przez to, że parę razy upadał i był naprawiany, szkiełka wróciły nie do końca na swoje miejsca :) . No, jeszcze dochodzi do tego masa sentymentu. Tyle jeśli chodzi o rozczulanie się.
Na początek zdjęcia Dzidzi, znanej w pewnych kręgach po prostu jako “Kot” :) .
3 zdjęcia ze stycznia (Nikon)

Dzidzia…

Baby…

rozkoszny bobas :)
To ostatnie z grudnia, ze swoją mamą :) (Contax) :

W tej chwili
To tyle
Moi mili
Może się nie przekręcę
Zanim dodam więcej









