Stefan Sęk „Polan”

         „Po powrocie z kampanii wrześniowe, w listopadzie 1939 roku, związałem się przysięgą do konspiracyjnej służby ojczyźnie w szeregach Narodowej Organizacji Wojskowej. Podstawową troską dowództwa było ujęcie młodzieży patriotycznej w żelazne karby dyscypliny konspiracyjnej, by zapobiec impulsywnej i nieprzewidywalnej akcji dywersyjnej, za którą Niemcy stosowali zbiorową odpowiedzialność rozstrzeliwując mieszkańców i paląc całe wsie.

Następną troską dowództwa było zebranie pozostawionej przez oddziały wojska broni, amunicji i sprzętu wojskowego. W akcji poszukiwania, odkopywania i transportu pozyskanej broni miałem duży udział znając tereny i ludzi na Zasaniu.       Przy aktywnej pracy konspiracyjnej w roku 1943 nastąpiło jakieś potknięcie i Gestapo wpadło na nasz trop. 31 października nastąpiły aresztowania. Następnego dnia aresztowani koledzy: kpt. Maroszek, sierż. Sądej, sierż. Kociołek i kol. Kobylarz zostali rozstrzelani. Ja podczas najścia żandarmerii wykorzystałem podkop pod domem (wcześniej przygotowany) i uciekłem do ogrodu, potem pod osłoną domów polami do Sanu. Przepłynąlłem San i resztkami sił dotarłem do chat na Zasaniu, gdzie osuszyłem odzież i zjadłem kromkę chleba. Udałem się na punkt zborny w Zarzeczu skąd następnego dnia w sześciu uciekinierów udaliśmy się do oddziału partyzanckiego NOW pod dowództwem Franciszka Przysiężniaka. W partyzantce dostałem przydział na zastępcę dowódcy plutonu. (…)

         Ciągot do spotkań na Porytowym Wzgórzu nie mam ponieważ niektóre przypominają mi sptkanie kata z ofiarą, nieprzyjemne, wolę ich unikać. Wspomnę, że niektórzy uczestnicy tych spotkań mają dodatkowe zasługi w zdradzieckiej pomocy Rosjanom w wywiezieniu na Sybir, w roku 1944, Polaków spod znaku NOW-AK.

 Tak się stało w Nisku, gdzie uczestnik walk na Porytowym Wzgórzu wraz ze swoją sitwą objął stanowisko szefa Urzędu Bezpieczeństwa  i zaznaczył się bestialstwem. Aresztował i wywiózł na Sybir mnie, Józefa Kowala ps. „Słowian”, Bolesława Marchuta ps. „Paprocki” i 173 członków NOW-AK z powiatu niżańskiego.”

         W listopadzie 1944 roku Stefan Sęk spotkał przypadkowo szefa niżańskiego UB Stanisława Supruniuka u fryzjera. Ten rozpoznał go , wyszedł przed zakład do przechodzącego właśnie patrolu NKWD, otoczyli budynek i aresztowali S. Sęka i B. Marchuta. Przeszli oni śledztwo w Nisku, następnie przewieziono ich do Bakończyc i na Sybir. Wrócił do domu wiosną 1946 r.

         W 1999 roku porucznik AK Stefan Sęk i emerytowany pułkownik Stanisław Suproniuk spotkali się w Prokuraturze Okręgowej w Tarnobrzegu. S.Sęk rozpoznał w 80-letnim mężczyźnie komendanta niżańskiej bezpieki. Zarzucił mu, że to przez niego spędził 1,5 roku w syberyjskim łagrze. Płk. Supruniuk temu zaprzeczył.

 W 2000 roku do prokuratury został skierowany wniosek o ściganie Supruniuka za zbrodnie na narodzie polskim. W odrębnych procesach wytoczonych w Krośnie i Gdyni przez osoby przez niego poszkodowane postawiono mu łącznie 80 zarzutów. Postępowanie umorzono w wraz ze śmiercią Supruniuka w 20011 roku .

 Stefan Sęk zmarł w 2013 roku.

Fragmenty wspomnień  pochodzą z listu napisanego przez S. Sęka do ucznia LO im. Bohaterów Porytowego Wzgórza Mateusza Surmy 31 maja 2004 r.

List i wspomnienia z syberyjskiej tułaczki znajdują się w Szkolnej Izbie Pamięci w/w szkoły.

Reklamy