Przyczyny i plany

Rozwój wydarzeń na Lubelszczyźnie w pierwszej połowie 1944 r. pozostawał w bezpośrednim związku z sytuacją, jaka kształtowała się na froncie wschodnim. W wyniku rozpoczętej na przełomie 1943 i 1944 r. zimowo-wiosennej kampanii armii radzieckiej jego linia systematycznie przybliżała się do linii Bugu spychając na zachód wojska niemieckie. Postępujące wojska radzieckie w styczniu przekroczyły przedwojenne granice Rzeczypospolitej, docierając do Galicji, na Podole i Wołyń. W połowie kwietnia działania wojenne oparły się o linię miast Kowel i Brody, w odległości ok. 70-80 km od Bugu. W tej sytuacji Lubelszczyzna stała się bezpośrednim zapleczem frontu niemieckiego a w szczególności operującej na tym odcinku Grupy Armii „Północna Ukraina”. Wzrosło istotnie znaczenie strategiczne tego terenu – Niemcy koncentrowali tu swoje odwody, reorganizowali i odtwarzali oddziały rozbite na froncie, budowali magazyny i składy wojskowe a na szlakach kolejowych trwał wzmożony ruch jednostek wojskowych i transportów z zaopatrzeniem.
sturmwind

Niekorzystny dla wojsk niemieckich rozwój wydarzeń na froncie wschodnim wpływał
na intensyfikację i zaostrzenie działalności zbrojnej na Lubelszczyźnie. Nabrała ona teraz większego znaczenia wojskowego, dezorganizowano bowiem już nie głębokie zaplecze, ale obszar operacyjny armii niemieckiej. Tymczasem od wiosny 1944 r. obok polskiego ruchu oporu działalność dywersyjną na tym terenie zaczęły rozwijać radzieckie oddziały partyzanckie oraz oddziały wysyłane za Bug przez Polski Sztab Partyzancki w ZSRR. Przybierające na sile uderzenia kierowane w niemiecki system komunikacji kolejowej i drogowej, urzędy administracji lokalnej, oraz w urządzenia i obiekty gospodarki rolnej i leśnej w dystrykcie lubelskim były szczególnie dotkliwe odczuwane przez okupanta.

Aktywność partyzancka wiosną 1944 r. w znacznej mierze skupiała się na dezorganizacji transportu kolejowego – jednego z podstawowych ogniw w systemie przewozów, związanych z przerzutami operacyjnymi i zaopatrzeniem frontowych armii niemieckich. Sabotaż kolejowy przekładał się bezpośrednio na osłabienie potencjału wojennego okupanta. Przez Lubelszczyznę przebiegały dwie ważne magistrale kolejowe relacji wschód-obszar krajowy Rzeszy: 1) z Warszawy przez Łuków do Brześcia oraz 2) oraz z Warszawy przez Dęblin – Lublin – Chełm do Kowla. Ponadto jako pomocnicze linie dofrontowe wykorzystywane były dwa odcinki kolejowe 1) z Zawady przez Hrubieszów do Włodzimierza Wołyńskiego i 2) biegnący południowymi krańcami dystryktu lubelskiego fragment linii z Rawy Ruskiej przez Uchów do Krystynopola. Do tego dochodziły jeszcze dwie ważne rokady: 1) z Małkini przez Łuków – Lublin do Rozwadowa oraz 2) z Brześcia przez Włodawę – Chełm – Zawadę i Rawę Ruską do Lwowa.

Kierownika Główny Wydziału Kolei GG Adolf Gerteis, 8 maja 1944 r.:
Dla sytuacji w dystrykcie Lublin przeszkody wywołane przez bandy są wysoce znamienne. Liczba wypadków wysadzania obiektów w powietrze i napadów na stacje i urządzenia kolejowe znacznie wzrosła od lutego i maja br. W tej chwili przeciętna liczba napadów wynosi dziennie 10 do 11. Niektóre odcinki, np. trasę Łuków-Lublin, można nawet w ciągu dnia przebywać wyłącznie pod konwojem. Z innych np. z linii Zawada-Rawa Ruska, można korzystać tylko od czasu do czasu, przez szereg dni lub godzin; przeważnie są one nieczynne. Również na obszarze Lasów Biłgorajskich nie można sobie już dać rady z napadami. Kolej Wschodnia sama jedna rozporządza zbyt szczupłymi siłami, aby się zabezpieczyć przed bandami. W ogóle siły będące do dyspozycji w dystrykcie Lublin absolutnie nie wystarczają do podjęcia jakiejś skutecznej akcji przeciwko bandom. Kierowane na miejsce wypadków pociągi ratownicze są natychmiast ostrzeliwane. Miny podkładane są nawet w ciągu dnia, tak że pociągi nie mogą się posuwać ani naprzód ani cofać. (…) Na ogół sytuacja w dystrykcie Lublin nie gwarantuje bezpieczeństwa większym transportom.

obraz11

Niemiecki pociąg wysadzony przez partyzantów na odcinku Kraśnik-Pułankowice

Kierownik Główny Wydziału Kolei w GG Adolf Gerteis, 31 maja 1944 r.:
W rejonie Lublina ruch kolejowy napotyka znaczne przeszkody, zaś spełnianie wymogów Wehrmachtu jest zupełnie wykluczone.

obraz12

Pożar wytwórni podkładów kolejowych w Lipie (pow. Janów-Kraśnik)

Rodzaj/obiekt akcji I II IV V
Napady

Podpalenia

Pożary

Akty sabotażu

Pociągi, dworce i urządzania kolejowe

Urzędy gminne

Tartaki

Mleczarnie

Spółdzielnie

Urzędy pocztowe

Linie telefoniczne

Więzienia

Magazyny zbożowe, składy, itp.

Ekspedycje kontyngentowe

Posterunki i patrole niemieckiej policji

Posterunki ukraińskiej i polskiej policji

Punkty oporu i patrole Wehrmachtu

Punkty oporu SS

Miasta, wsie i osady

Mosty

1708

8

7

75

14

20

1

4

4

3

20

2

5

8

1

6

1608

25

4

65

27

28

2

14

15

10

18

3

13

19

18

2

7

1730

66

3

88

133

26

8

21

10

27

3

11

17

22

37

16

1765

52

15

100

169

21

13

16

5

45

2

5

24

23

51

1

14

28

Zestawienie akcji ruchu oporu w dystrykcie lubelskim za okres styczeń-luty i kwiecień-maj 1944 r. na podstawie meldunków niemieckiej Policji Porządkowej (Ordungspolizei)

Z początkiem 1944 roku Niemcy podjęli szereg działań zmierzających do odpowiedniego zabezpieczenia zaplecza frontu. Z inicjatywy Heinricha Himmlera pod koniec stycznia rozpoczęto organizowanie wzdłuż linii Bugu stałych pozycji przeciwpartyzanckich, tzw. linii wyłapywania band (Bandenauffangstellung „Bug”). Do kwietnia na odcinku od Sokala do Brześcia zorganizowanych zostało 31 tzw. punktów oparcia Wehrmachtu – Wehrmachtstützpunkten (49 było w budowie), 211 stanowisk bojowych, 241 schronów, na długości 42 km ustawiono zasieki z drutu kolczastego. Przedsięwzięcie to miało uniemożliwić połączenie sił partyzanckich działających na Wołyniu z lubelskimi organizacjami partyzanckimi. Władze okupacyjne zmobilizowały też znaczne siły policyjne i wojskowe do prowadzenia tzw. „małej wojny”. Zasadą ich działania był nieustanny ruch, szybkie docieranie do miejsc dywersji i pościg za oddziałami partyzanckimi. Z jednostkami policyjnymi i wojskowymi współpracowała ściśle policja bezpieczeństwa (Sipo), w skład której wchodziły: tajna policja państwowa (Gestapo), służba bezpieczeństwa (SD) i policja kryminalna (Kripo). Dysponując rozbudowaną siecią konfidentów podejmowała wiele skutecznych akcji wymierzonych w polski ruch oporu. Do działań przeciwko oddziałom partyzanckim i do akcji pacyfikacyjnych włączono na szeroką skalę lotnictwo i to zarówno samoloty rozpoznawcze, jak i bojowe. W początkach roku 1944 dowódca Okręgu Wojskowego Generalnego Gubernatorstwa, gen. Sigfried Haenicke, całość sił Luftwaffe, jakimi dysponował, przerzucił do działań na Lubelszczyźnie. W sumie w pierwszej połowie roku do walki z partyzantką skierowano około 150-200 samolotów.

Hans Frank na temat bezpieczeństwa w Dystrykcie lubelskim, 16 lutego 1944 r.:
Jeśli nie potrafimy dać sobie rady z taktyką bandycką, wówczas wszystko, co mówimy o autorytecie władz na tym obszarze, jest czczą gadaniną. W takim bowiem razie nie będziemy już panami tego kraju, lecz jedynie marionetkowymi przedstawicielami jakichś centralnych władz, którym w rzeczywistości ster rządów wymknął się z rąk.

obraz13

Generalny Gubernator Hans Frank w czasie wizyty na Lubelszczyźnie (źródło: IPN Lublin)

Wiosną 1944 r. Niemcy przeprowadzili na terenie Lubelszczyzny kilka operacji przeciwpartyzanckich, największe w kwietniu („Immergrün”) i w maju („Maigewitter”). Żadna z nich nie przyniosła jednak oczekiwanych rezultatów, nie udało się rozbić żadnego oddziału partyzanckiego nie zdołano również zahamować uderzeń partyzanckich.

W maju sytuacja władz okupacyjnych w dystrykcie lubelskim przedstawiała się katastrofalnie. Zdezorganizowany był niemiecki system komunikacyjny i administracyjno-gospodarczy, coraz większe obszary dystryktu dostawały się pod kontrolę partyzantów tworząc tzw. „republiki partyzanckie”. Sytuacja taka powstała m.in. w powiecie biłgorajskim, gdzie władza Niemców ograniczała się już tylko do kontrolowania Biłgoraja i Tarnogrodu, w których skupione były silne garnizony wojskowe i policyjne. Z Biłgorajem okupant utrzymywał kontakt tylko drogą lotniczą lub dużymi kolumnami samochodowymi pod silną eskortą wojskową.

Sekretarz stanu do spraw bezpieczeństwa w „rządzie” GG Wilhelm Koppe, 8 maja 1944 r.:
Sytuacja policyjna, zwłaszcza w dystrykcie Lublin, jest bardzo napięta. (…) Prowadzona w tej chwili walka jest właściwie grą na zwłokę, gdyż liczba band znacznie wzrosła. W okolicach Lublina bandy tworzą około 15 zgrupowań. (…) Z ewentualnym ruchem powstańczym pozostałe 4 dystrykty zapewne sobie poradzą, lecz dystrykt Lublin raczej nie.

Josef Bühler szef „rządu” w Generalnym Gubernatorstwie, z 8 maja 1944 r.:
Nigdy dotąd nie zdarzyło się, żeby całe powiaty Generalnej Guberni znajdowały się w ręku band i żeby ustawała działalność administracji na znacznych obszarach. Zdarzyło się też obecnie po raz pierwszy, że zwinięto niemiecką placówkę służbową w dystrykcie Lublin, mianowicie urząd Landkomisarza, gdyż dalsze przebywanie Niemców (na tym terenie) stało się niemożliwe.

obraz18

Płonący budynek gestapo w Biłgoraju, 1944 r. (źródło: IPN Lublin)

Podejmowane przez Niemców w kwietniu i maju 1944 r. próby opanowania sytuacji w dystrykcie lubelskim uwidoczniły ich zupełną bezsilność w walce z coraz liczniejszą i coraz aktywniejszą partyzantką. Wehrmacht, przerzucając wszystkie swoje jednostki na chwiejący się front, systematycznie likwidował utworzone na początku roku w ramach tzw. „linii wyłapywania band” punkty oparcia (Wehrmachtstützpunkten). Siły policyjne i wojskowe nie były już w stanie zapewnić bezpieczeństwa w stopniu pozwalającym na realizację potrzeb frontu i zasadniczych działań aparatu okupacyjnego w zakresie ekonomiczno-gospodarczym. Najwyższe władze Generalnego Gubernatorstwa doszły do przekonania, że pacyfikacja dystryktu jest możliwa jedynie poprzez wielką operację przeciwpartyzancką. Przygotowania do niej rozpoczęto w połowie maja 1944 r. Inicjatywę w tym kierunku przejęło dowództwo Okręgu Wojskowego Generalnego Gubernatorstwa, wyraźnie zaniepokojone brakiem rezultatów w zwalczaniu partyzantki. Do przeprowadzenia operacji planowano użycie dwóch dywizji rezerwowych Wehrmachtu. Wsparcie operacji jedną lub dwiema dywizjami zapowiedziało dowództwo Grupy Armii „Północna Ukraina” szczególnie zainteresowane „oczyszczeniem” zaplecza frontu.
obraz19
Operacja przeciwpartyzancka otrzymała kryptonim „Sturmwind” („Wicher”). Jej celem pierwotnie miało być okrążenie i zupełne rozbicie partyzantki polskiej i radzieckiej w Lasach Janowskich i Lipskich gdzie według niemieckiego rozpoznania nastąpiła największa koncentracja oddziałów partyzanckich. Ich liczbę szacowano na około 3 900 ludzi. Działania jednak rozszerzono o teren Puszczy Solskiej, na wyraźne żądanie dowództwa Grupy Armii „Północna Ukraina” zainteresowanego uruchomieniem przebiegającego przez Puszczę Solską odcinka linii kolejowej Zawada-Rawa Ruska. W ten sposób operacja podzielona została na dwa etapy: w pierwszym („Sturmwind I”) planowano oczyszczenie Lasów Janowskich i Lipskich, drugi („Sturmwind II”) miał objąć działaniami teren Puszczy Solskiej.

Bezpośrednie dowództwo nad operacją objął dowódca Okręgu Wojskowego GG, gen. Siegfried Haenicke, szefem sztabu został gen. Max Herman Bork. Sztab posiadał „oddział dowodzenia”, którego szefem został major Sztabu Generalnego Blasius. Gen. Haenicke wraz ze sztabem tworzył Główną Kwaterę, która do 9 czerwca znajdowała się w Krakowie, po czym na czas operacji przeniesiona została do Sandomierza.

W początkach czerwca Dowództwo Okręgu Wojskowego GG zdołało zgrupować na potrzeby operacji siły wojskowe i policyjne, szacowane na około 30 tys. ludzi. Ich trzon stanowiły: 154 dywizja rezerwowa pod dowództwem gen. Friedricha Altrichtera, 174 dywizja rezerwowa pod dowództwem gen. Friedricha Eberhadta, 213 dywizja ochrony pod dowództwem gen. Alexandra Goeschena, 4 Galicyjski Pułk Ochotniczy SS, pułk szkolny Grupy Armii „Północna Ukraina”, zgrupowanie kawalerii kałmuckiej mjr. Dolla oraz zmotoryzowany batalion żandarmerii. Do działań przeciwpartyzanckich zaangażowane zostały również: 115 pułk strzelców krajowych oraz 965 i 966 batalion ochrony Wehrmachtu, pododdziały rozpoznawcze 4 Armii Pancernej oraz samoloty bombowe i rozpoznawcze 4 Floty powietrznej Luftwaffe. Ponadto dywizjom zostały podporządkowane znajdujące się w rejonach operacyjnych posterunki policji i żandarmerii, a nawet służba leśna i kolejowa.

Plan operacji „Sturmwind I” zakładał utworzenie wokół Lasów Janowskich i Lipskich pierścienia, którego granice wyznaczały: od północy miejscowości Zaklików-Janów-Frampol, od wschodu linia drogi Frampol-Biłgoraj, od południa rzeki Łada-Tanew-San i od zachodu wzdłuż linii kolejowej Zaklików-Rozwadów. Do wieczora 9 czerwca pierścień miał być zamknięty dla wszelkiego ruchu z lasu i do lasu, a zakończenie ześrodkowania dywizji miało nastąpić do godz. 12 następnego dnia (10.06). Stanowiska dowodzenia poszczególnych dywizji usytuowano: 174 w Potoku (docelowo w Janowie), 213 w Biłgoraju, 154 w Rozwadowie (docelowo w Domostawie). Do północy 10 czerwca wszystkie dywizje wraz z podporządkowanymi oddziałami miały osiągnąć pełną gotowość bojową a natarcie miało się rozpocząć o godzinie 8.00 w dniu 11 czerwca. W ciągu kolejnych dwóch dni miało nastąpić zaciskanie pierścienia okrążenia i likwidacja napotkanych oddziałów partyzanckich. W poszczególnych dywizjach wydzielone zostały grupy bojowe (Kampfgruppen), których zadaniem było uderzenie w rozpoznane pozycje partyzanckie, oraz grupy zaporowe (Absperrgruppen), które miały blokować pozostałe odcinki, umacniając się na kolejnych dogodnych do obrony rubieżach. Zakończenie operacji zakładano na 13 czerwca.

obraz24

Plan rozmieszczenia wojsk niemieckich przed rozpoczęciem operacji „STURMWIND I”

Opracował Piotr Widz (Muzeum Regionalne w Janowie Lubelskim)
[Dane na podst.: Ankietyzacja miejsc i faktów zbrodni hitlerowskich – powiat Janów Lubelski, archiwum Instytutu Pamięci Narodowej o/Lublin (dalej IPN), sygn. Lu 1/13/28; Rejestr miejsc i faktów zbrodni, powiat Janów Lubelski – pacyfikacje IPN sygn. Lu 1/14/14 i 15; Spis mieszkańców powiatu janowskiego zamordowanych w okresie okupacji, arch. Muzeum Regionalnego w Janowie Lubelskim, bez sygnatury; Jerzy Markiewicz: Partyzancki kraj]

Reklamy